2011-10-18 Prokurator ma się dobrze

Akt oskarżenia sporządzała prokurator na progu kariery. Żaden z doświadczonych śledczych nie chciał się pod nim podpisać. Sąd uznał, że złamane zostało prawo do obrony.

Firmy warte miliony złotych zamieniły się w ruiny - dosłownie. Ich menadżerowie stracili prywatny majątek, trafili do aresztów i latami oczyszczają się z zarzutów. Tak rozpoczynał się artykuł, napisany we współpracy ze mną przez Elżbietą Południk, który nie miał szczęścia ukazać się publicznie. Na takie tematy nie było nigdy własciwego klimatu i czasu. Spadał z druku, tydzień po tygodniu. Opisaliśmy w nim historię menadżerów, biznesmenów, którzy doświadczyli patologii na styku państwo-przedsiębiorca.

Oto historia jednego z nich.
 
Jan Pamuła, prezes Portu Lotniczego w Balicach przez 12 lat walczył o dobre imię. W 1996 roku, był pierwszym zastępcą dyrektora Banku Przemysłowo Handlowego.  Miał zostać prezesem. Na dwa tygodnie przed nominacją został aresztowany. Człowiek, skazany za defraudację na 4 lata więzienia zeznał,  że wręczył mu 2 tysiące złotych łapówki.  Podczas przesłuchania nie potrafił precyzyjnie określić okoliczności w jakich doszło do korupcji. Kiedy adwokat chciał zaprotokołowania niespójnych zeznań, usłyszał od prokuratora: W tym pokoju  to ja decyduję, co jest w protokole.
Pamuła był osobą znaną w Krakowie, posłował do Sejmu z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, szefował klubowi parlamentarnemu, przewodniczył sejmowym komisjom, kierował Izbą Rzemieślniczą, potem bankiem. Dysponował pokaźnym rodzinnym majątkiem. Odziedziczył kamienice w centrum Krakowa. Oskarżenie o przyjęcie 2 tysięcy łapówki dla wielu było szokiem.
- Koledzy żartowali, że w studenckich czasach nosiłem droższe skarpetki niż ta łapówka, ale mnie nie było do śmiechu – wspomina Jan Pamuła.
Trafił na 6 tygodni do aresztu. Śledztwo trwało 1,5 roku. O akcie oskarżenia dowiedział się z mediów. Termin rozprawy wyznaczono błyskawicznie. Jednak sąd zwrócił sprawę prokuraturze.
- Akt oskarżenia sporządzała prokurator na progu kariery. Żaden z doświadczonych śledczych nie chciał się pod nim podpisać. Sąd uznał, że złamane zostało prawo do obrony. Uzasadnił to na 6 stronach. Prokuratura się odwołała, sąd II instancji podtrzymał opinię uzasadniając to na 12 stronach – wspomina Jan Pamuła.
Prokuratura przekazała sprawę z Krakowa do Katowic. Tam akta przeleżały 2 lata, potem śledztwo zaczęło się od nowa. Trwało kolejne 2 lata.  Przesłuchano kilkudziesięciu krakowskich rzemieślników. Żaden nie zeznał przeciwko Pamule. Sięgnięto więc po pomoc niemieckiej prokuratury. Pamuła jako prezes Izby Rzemieślniczej wygrał konkurs niemieckiego Bundestagu na Polsko-Niemieckie Centrum Szkolenia Rzemiosła. Izba otrzymała 3 mln marek na maszyny, urządzenia i wyposażenie Centrum.  Zaczęto przesłuchiwać niemieckich partnerów w nadziei, że projekt został źle rozliczony. Doszukano się różnicy 2 zł 50 groszy różnicy w rozpisaniu delegacji przez kierowcę służbowego samochodu. Jeden wyjazd z Krakowa do Niemiec odbył się dostawczym autem. Prokuratura usiłowała postawić zarzut niegospodarności udowadniając, że bilet kolejowy kosztowałby taniej. Nie udało się, w drodze powrotnej samochód przywiózł pół tony materiałów szkoleniowych. Adwokaci przedstawili dowody ile mogłoby kosztować przesłanie tego pocztą kurierską. Wkroczył niemiecki prokurator generalny.
- Napisał, że tak uczciwie rozliczonego projektu jeszcze nie mieli i oświadczył, że kończy współpracę z polską prokuraturą – opowiada Pamuła. 
Sprawę umorzono. Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości unieważniło umorzenie. Przez półtora roku nie działo się nic, potem sprawa zaczęła się od nowa. Prowadziła ją ta sama katowicka prokurator, która zdecydował się na jej umorzenie. Nie doszedł ani jeden nowy świadek czy dowód. Po roku śledztwa akt oskarżenia trafił do sądu.
- Nie ja o tym decyduję – miała powiedzieć adwokatom.
Sąd Rejonowy w Krakowie umorzył sprawę. Jan Pamuła odwołał się - uważał, że należy mu się uniewinnienie. Sąd II instancji przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Trwało to półtora roku. Wreszcie uniewinnienie. Ale odwołuje się prokuratura. Sąd tym razem pisze w uzasadnieniu, że „ze wstydem należy stwierdzić, iż nie było podstaw do oskarżenia”. To po 12 latach kończy sprawę. Trwa jeszcze proces odszkodowawczy. Adwokaci wyliczyli, że Pamuła stracił 16 mln złotych z tytułu nieosiągniętych zarobków na stanowisku prezesa banku. Do tego dochodzi odszkodowanie za straty moralne. 
Co po latach najbardziej boli Jana Pamułę? - Bezkarność wymiaru sprawiedliwości – mówi bez wahania.  
Jego śledztwo nadzorował ten sam prokurator, co sprawy Romana Kluski i Janusza Lewandowskiego. Ma się dobrze. Awansowała też niedoświadczona młoda prokuratorka, którą oddelegowano z Krowodrza do jego sprawy. Pamuła nie ma wątpliwości, że oskarżenie było spowodowane chęcią zablokowania objęcia przez niego funkcji prezesa banku. Nie obwinia jednak konkretnych ludzi, tylko system. - Jeśli są ludzie, którzy, posługując się prawem, mogą robić co im się podoba w państwie prawa, to trzeba się zastanowić czy z tym państwem wszystko jest w porządku – kwituje swoje 12 letnie zmagania z wymiarem sprawiedliwości.

Zobacz także

Ostatnia Wieczerza. Prapremiera w Kazimierzu, Festiwal Dwa Brzegi 2011

Ostatnia Wieczerza. Prapremiera w Kazimierzu, Festiwal Dwa Brzegi 2011

Miejsca prapremiery (03.08.11) najnowszego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego nie wybrano przypadkowo. W 2002 roku jego „Pub 700” uznano jako najlepszy polski film dokumentalny Festiwalu Filmowego w Kazimierzu.

Biznesmeni to jelenie, czyli zapomniane postulaty

Biznesmeni to jelenie, czyli zapomniane postulaty

Polscy biznesmeni są taką samą roszczeniową grupą jak górnicy i stoczniowcy. Przesiadują w swoich biznesowych klubach, gdzie palą, popijają winko lub whisky i marudzą. Narzekają na rząd, urzędników, prawo, służby, prokuraturę i sądy.

"Jedziemy do Sejmu, do Pawlaka" (czyli znajomi Edwarda Mazura)

Wyjeżdżając z codziennych biesiad w willi przy ulicy Żołny, często zdarzało się tak, że Sasin mówił do Mazura: „Jedziemy do Sejmu, do Pawlaka”.

Siedzę w wygodnej klatce, ale klatce.

Siedzę w wygodnej klatce, ale klatce.

Sprawa ekstradycyjna upadła, moje wnioski o uchylenie nakazu aresztowania spełzają na niczym, a wnioski o przesłuchanie za granicą nie są nawet rozpatrywane. Nie otrzymałem nigdy żadnego postanowienia w tej sprawie.

Polecam

NEWSLETTER

WIDEO

Polecam

WIDEO

WIDEO

copyrights: SYLWESTER LATKOWSKI, LATKOWSKI.COM

Zastrzegamy sobie prawo zmiany tytułów, skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Istnieje możliwość cytowania fragmentów tekstów wyłącznie z podaniem źródła - latkowski.com.

W przypadku większych cytatów i całych tekstów wymagana jest zgoda.