2011-11-06 Spowiedź "Bankiera" - część druga
Połowa adwokatów w Poznaniu nie chce mnie bronić, bo są zastraszani przez przestępców, że nie będą do nich przychodzić. Jeśli nie złapią mnie, to p... mi tak, aby mnie wsadzić, a w więzieniu to oni się już mną zajmą
Nazywa się Tomasz M. W świecie przestępczym nazywają go Bankierem, Oszustem lub Łochem (to frajer, który daje się oskubać). Jest podejrzanym i oskarżonym w wielu sprawach sądowych, a jednocześnie korzysta z nadzwyczajnego złagodzenia kary za zeznania obciążające innych.
Przedstawiam drugą część rozmowy Sylwestra Latkowskieg i Piotra Pytlakowskiego z Tomaszem M., jaką odbyliśmy z Piotrem Pytlakowskim. (kliknij tutaj by przeczytać pierwszą…>>)
- Po tym wszystkim co się stało gdy uprowadzili mnie z hotelu Mercury i skatowali, dzwonię do matki, żeby powiedziała wujowi policjantowi, że ten funkcjonariusz CBŚ powiadomił tych wszystkich, o których ja mu mówiłem. Nie wiem, jak się obronić, jestem za słaby, idę na policję, nie mam stamtąd pomocy. Więc wpadam na plan, aby zgłosić się do innego szefa zorganizowanej grupy przestępczej, do L., stara gwardia poznańska, połączony z grupą pruszkowską i znajomy Oczki, jeśli chodzi o sprawy szczecińskie. To jest jedna z mocniejszych osób w Polsce, teraz siedzi po moich zeznaniach. Jadę do niego, mówię, Jasiu, co mam robić? On, to ja ci pomogę, znam Mydełka, P…
Tomasz M. Nie ukrywa emocji.
- Tak mi, kurwa, pomógł, że regularnie co jakiś czas, co 2-3 miesiące byłem obijany. Robiono to bym tylko do niego zadzwonił i on za kwotę 10-30 tysięcy załatwiał, żeby odroczyć, prolongować długi u innych. Doszło jeszcze do dwóch uprowadzeń, z czego jedno zlecone przez Plewę już z więzienia…. Okazuje się, że ja, człowiek władający perfekt dwoma językami, mogący się ulokować w Stanach, aby się ratować, wchodzę nagle w struktury przestępcze, popełniam przestępstwa na wielomilionowe kwoty. W maju 2008 roku zostaję aresztowany. Cały czas siedzę sztywno. Po 2-3 tygodniach przychodzi na widzenie do aresztu ojciec i pyta, jak się czuję? Odpowiadam, że odpoczywam. W czerwcu przychodzą do mnie funkcjonariusze CBŚ. I., D. i pan A. Rozpoznaję wśród nich tego pierwszego funkcjonariusza, do którego poszedłem z prośbą o pomoc. Na dzień dobry mówię mu, co o nim myślę, co on zrobił. Na co on przysięgając, stwierdza, że przeciek poszedł nie od niego, tylko z innej komendy, bo on tam wysłał teleks. Teraz się pytam, czemu nie złożył informacji do BSW? A. z L. wyciągają dokumenty i mówią: My wiem, co się działo z twoim życiem od 6-7 lat. O uprowadzeniach, że płaciłeś, wiemy wszystko. Mamy zabezpieczone podsłuchy telefoniczne. Mam kserokopie tych dokumentów. (Podaje nam). Oni wiedzą także, że zlecono moje zabójstwo. Miałem wyłudzić kredyt 1,8 ml i to miała być ostatnia rzecz, jaką miałem dla nich zrobić. Z czasem wiem, że oni przyszli do mnie tylko po to by mieć kontrolę nad sprawą. Jedyny, który im przeszkadzał był pan A. Poszedł na emeryturę, z informacji nieoficjalnych od innych funkcjonariuszy, na pożegnaniu powiedział, że dostał ultimatum, że ma się odpierdolić od tej sprawy. On zaczął jeździć do Warszawy. Mówią mi wtedy, że pojedziemy do prokuratury i dostanę nadzwyczajne złagodzenie kary za zeznania. Wracam do celi. Potem dowiem się, to wynika z tych podsłuchów, co pan widzi, że zaraz po ich wyjściu R. dzwoni i mówi, że daje na nich, tyle, że jeszcze nie na papier. I wiedzą to od wysokiego blondyna. Ktoś z CBŚ musiał dać przeciek, prawda? L. jest wysokim blondynem. W lipcu przychodzi na widzenie ojciec i mówi, co mi odpierdala, ojciec jest hazardzista, i mówi, że przychodzą do niego, że nadaje na P. i Mydełko. Już wtedy czerwiec, lipiec, sierpień, wypływały informacje, co mówię i na kogo. Niby przez przypadek spotykam na korytarzu w areszcie P. Wkrótce dowiaduję się o próbie otrucia mnie, wyznał to kajfus, chłopak, który ze mną zarobił duże pieniądze, wiec powiedział, że P. zlecił. W listopadzie przychodzi do mnie fryzjer obciąć mnie. Ten fryzjer siedział z P. na jednej celi. Wchodzi ze mną do toalety, wcześniej prosi by podgłośnić telewizor, i przykłada mi nożyczki do szyi, mówi, że jeśli nie przestanę zeznawać, to mnie zabije. To jest moja ostatnia szansa, przekazuje od P. Mam wszystko powycofywać. Skąd wiedział? Żaden z nich nie był wtedy przesłuchiwany w tej sprawie.
- Jednak z kimś się pan dogaduje na współpracę?
- Zgłasza się do mnie komendant Biura Spraw Wewnętrznych Policji i proponuje mi podjęcie współpracy. Decyduję się na nią. Dopiero jak przejmuje mnie KGP BSW jestem naprawdę chroniony, trafiam do jednoosobowej celi, nikt mnie nie widzi. Co trzy miesiące jestem przewożony do innego aresztu.
- Wkrótce wychodzi pan na wolność.
- Tak, ale w międzyczasie pojawia się drugi wątek. Robiono wszystko bym nie wyszedł i robią wszystko bym z powrotem trafił za kratki. Między innymi skorumpowałem jednego z szefów pewnej prokuratury rejonowej. Jak mnie aresztowali, wysłałem do niego adwokata, aby zapytać go, na jaką pomoc mogę liczyć z ich strony. Otrzymałem odpowiedź, że mam martwić się sam. Proszę sobie wyobrazić, że prokuratura pod jego wodzą przesyła mi w ciągu kilku miesięcy 12 aktów oskarżenia. Plan był taki, aby zrobić mi jak najwięcej wyroków, aby moja wiarygodność podupadła. Dlatego nie połączyli spraw. Więc jeżdżę z tymi antyterrorystami po sądach…
- A co na to prokuratura, z którą pan współpracuje?
- Rozmawiam z nimi, mówię im, że jak dostanę tych 12 wyroków, to oberwę 16 lat więzienia. Więc oni zaczęli wysyłać pisma do sądów, że współpracuję… Wszystkie inne prokuratur przychylają się, bym skorzystał z 60-tki, tylko nie Grunwald (prokuratura w Poznaniu). W związku z tym sądy piszą, że nie mogą zrozumieć postępowania prokuratury Grunwald- Jeżyce, że ta nie występuje o 60-tkę dla mnie. Wręcz przeciwnie, kiedy dostaję, 60-tkę, to oni składają apelację od wyroku…
- Co teraz z panem się dzieje?
- W sprawie moich porwań, wymuszeń… umarzają postępowanie…. Moją sprawą zajmuje się Zielona Góra, która podlega prokuraturze apelacyjnej w Poznaniu, tej, gdzie jest ta pani prokurator K., która z funkcjonariuszem L… Opowiadałem wcześniej…. Sprawę moich uprowadzeń ma wznawiać pani prokurator, z tej samej prokuratury okręgowej, która siedzi dwa pokoje obok, obok prokurator, która oskarża mnie w sprawie z 2001 roku. W czasie przesłuchań mówi do mnie, że jest w niezręcznej sytuacji, bo to jest moja koleżanka. A wie pan co, mógłby pan przestać mówić na tego Jasia, no to, że on panu pomógł w 3 kredytach, bo ona przez 15 lat współpracowała z tym prokuratorem Poznań Jeżyce-Grunwald. Ręce mi opadają…. Funkcjonariusz L., w tej chwili postanowił mnie złapać, że zrobi wszystko, gdzie ja jestem, zemści się za to, że złożyłem zawiadomienie do prokuratury. Połowa adwokatów w Poznaniu nie chce mnie bronić, bo są zastraszani przez przestępców, że nie będą do nich przychodzić. Jeśli nie złapią mnie, to przypierdolą mi tak, aby mnie wsadzić, a w więzieniu to oni się już mną zajmą…
- Wspominał pan o taśmie, która ma świadczyć o pana wiarygodności.
Skontaktowałem się z jednym ze świadków za pośrednictwem skypa i nagrałem rozmowę. Zapytałem, czemu na policji nie potwierdził, jak było naprawdę. On mówi, dzwonili do mnie, straszyli, przecież mieszkam tam. Tomek, przecież wiesz, że miasto huczy, że CBŚ jest skorumpowane, L. wszystko pierdoli. Mój rozmówca na taśmie potwierdza wszystkie rzeczy. Mówi, że może tylko zeznać incognito, bo go odstrzelą. Tego nagrania nie chciałem wykorzystać. To było w zeszłym roku. Piszę pismo do szefa prokuratury okręgowej w Poznaniu, że jestem w posiadaniu taśmy, której nie chcę dołączać do akt, bo może to zagrażać życiu świadka. Siada L. i pani prokurator K. Puszczam taśmę. Trwa 40 minut. Ten człowiek nie zezna, bo się boi. Nie ma protokołu odsłuchania taśmy w aktach sprawy. Pani prokurator postanawia wezwać tego świadka, ale on akurat przechodzi chemioterapię. Nie może się fizycznie stawić. Dzwonię później do prokuratury, czy świadek dotarł, a ona, że umorzyła sprawę. Nie będzie czekała na jakiegoś świadka, bo to nie jest papież. Teraz to sobie możesz sam zrobić akt oskarżenia, mówi do mnie. Więc w grudniu zeszłego roku pojechałem do prokuratury generalnej i złożyłem zawiadomienie. Ta nieszczęsna taśma… Prokurator w Zielonej Górze, zdziwiony. Taśma została zabezpieczona, zrobiono stenogram. Tą osobę wezwano na świadka. Ta osoba nie ma już szans na świadka incognito.. Jestem bezradny. Nie wiem, czy mam dokonać teraz samospalenia w prokuraturze?
Zobacz także
Archiwum bloga, rok 2005 (5)
Zamawiam Jacka Danielsa i spokojnie, z przyjemnością popijam, słuchając, o nie mojej rzeczywistości, ta poznańska okazuje się tak samo mała, jak warszawska, ale na szczęście jest nie moja i będę w niej za krótko by mnie dopadła i unurzała w

Wizja lokalna w Zachęcie
Wizja lokalna w Zachęcie przed warszawską premierą filmu "Ostatnia Wieczerza".

Przykrywkowcy - czyli Latkowski, Meller, Pytlakowski i pies
Wizyta Sylwestra Latkowskiego i Piotra Pytlakowskiego w programie Marcina Mellera w Radiu Roxy FM.

Lumpenart według Świeszewskiego (wideo)
Maciej Świeszewski tłumaczy czym jest współczesny lumpenart. To zafajdane spodnie, brudny łeb i malowanie byle czego.



