2011-11-14
Fakty sobie, a sąd sobie
Na kilkanaście minut przed rozprawą, przychodzi do pani sędziny inna, ta sama, która rok temu również odrzuciła moje zażalenie. Przypadek?
Od kilku lat z Piotrem Pytlakowskim na łamach Polityki i Wprost, w ramach realizacji filmu “Ścigany”, przyglądamy się sprawie Janusza Lazarowicza, interweniujemy (dopiero po naszej wizycie u prokuratora krajowego Edwarda Zalewskiego prokuratura raczyła wystosować wniosek ekstradycyjny i to w taki sposób, że został odrzucony), ujawniamy jego miejsce pobytu i okazuje się, że według akt prokuratury to zasługa organów ścigania.
W czasie ostatniej rozprawy o uchylenie aresztu tymczasowego (listu gończego) Janusza Lazarowicza, w uzasadnieniu postanowienia o oddaleniu wniosków obrońców można przeczytać, że „analiza akt niniejszego postepowania wskazuje jednoznacznie, że deklarowane przez podejrzanego próby kontaktu z prowadzącymi postępowanie są następstwem środków podejmowanych przez organy ścigania.”
Fakty sobie, a sąd sobie.
Janusz Lazarowicz, tak skomentował postanowienie sądu: Największym problemem jest to, że zgodnie z przepisami nie mam możliwości odwołania się. Dodam jeszcze, że na kilkanaście minut przed rozprawą, przychodzi do pani sędziny inna, ta sama, która rok temu również odrzuciła moje zażalenie. Przypadek?
Poniżej uzasadnienie obrońców Janusza Lazarowicza w sprawie uchylenie wniosku o jego tymczasowe aresztowanie.
I. Wstęp
Odmowa uwzględnienia wniosku obrońców o zmianę środka zapobiegawczego jest decyzją nietrafną z kilku względów.
Na pierwszym miejscu obrona wskazuje, że treści uzasadniania zaskarżonego postanowienia z dnia 5 lipca 2011 r. zarzucić należy ogólnikowość, to jest brak odniesienia się zarówno do konkretnych okoliczności faktycznych, jak i do argumentów natury prawnej, wyartykułowanych wyraźnie we wniosku obrony z dnia 3 czerwca 2011 r.
Oskarżyciel publiczny pole rzeczowej argumentacji zupełnie niepotrzebnie poświęca nieudolnym próbom zasugerowania, iż treść wniosku z dnia 5 lipca 2011 r. i wcześniejszego wniosku obrony z dnia 17 grudnia 2009 r. jest w istocie tożsama, podczas gdy proste odczytanie obu tych dokumentów wyraziście ukazuje, że żądania obrony opierają się na innych podstawach. Zabiegi te można skwitować krótko: od połowy marca 2007 r. bardzo niewiele czynności procesowych dotyczyło podejrzanego Janusza Lazarowicz, a od 2008 r. oskarżyciel publiczny de facto nie podejmował żadnych działań (poza złożeniem niemal rok temu kilkustronicowego wniosku o wszczęcie procedury ekstradycyjnej) zmierzających do przesłuchania podejrzanego Janusza Lazarowicza. Obrona podkreśla, że w toku całego śledztwa, zarówno w okresie gdy podejrzany przebywał czy to w Polsce, czy to w Wielkiej Brytanii nigdy nie skierowano do niego lub ustanowionego przez niego pełnomocnika w Polsce wezwania do stawienia się na przesłuchanie w charakterze podejrzanego, choć obowiązek stawienia się przed organami ścigania powstaje dopiero z chwilą skutecznego wezwania danej na przesłuchanie, o czym stanowi art. 75 § 1 k.p.k.
Podnoszony przez oskarżyciela fakt, że „śledztwo objęło swoim zakresem działalność zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym kierowanej przez Janusza Grafa” obrona pozostawia bez komentarza, ponieważ wątek ten zupełnie nie dotyczy Janusza Lazarowicza, któremu nigdy nie zarzucano jakiegokolwiek przestępstwa popełnionego z którymkolwiek z członków owej grupy przestępczej.
II. Zarzuty obrazy przepisów postępowania i błędów w ustaleniach faktycznych.
Jak wyżej wskazano Prokurator w zupełności pominął w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia to, co eksponowała obrona we wniosku, a mianowicie że w odniesieniu do Andrzeja Lewandowskiego po dniu 4 marca 2008 r. (data wydania postanowienia przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w spr. AKz II 142/08) zaszły nie tylko przesłanki po temu, aby odmówić mu statusu świadka koronnego, ale także by w ogóle odmówić jego zeznaniom i wyjaśnieniom przymiotu wiarygodności.
Skarżący raz jeszcze podkreśla, iż na fakt udziału, a być może i kierowania przez Andrzeja
Lewandowskiego działalnością zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym, która od szeregu lat zajmowała się, między innymi, wymuszeniami rozbójniczymi oraz porwaniami dla okupu wskazują wiarygodne dowody, a mianowicie wyrok skazujący oraz zeznania naocznych świadków (por. wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 4 maja 2004 r., sygn. III K 275/02 wraz z uzasadnieniem).
Także to, że Andrzej Lewandowski pomimo przyznania mu statusu świadka koronnego nie zaprzestał działalności przestępczej nie jest hipotezą, lecz oczywistym faktem, potwierdzonym orzeczeniami Sądów w przedmiocie jego zatrzymania i tymczasowego aresztowania, których odpisy zalegają w aktach sprawy. Fakt ten potwierdza hipotezę obrony, że Andrzej Lewandowski wykorzystując naiwność przedstawicieli organów ścigania koniunkturalnie skorzystał z oferowanej mu roli świadka koronnego, aby odzyskać wolność i nadal dokonywać przestępstw. Zatem i jego wyjaśnienia i zeznania winny być oceniane z wyjątkową drobiazgowością i ostrożnością, ponieważ ich treść mogła zostać dopasowana do oczekiwań (hipotez) prowadzących czynności śledcze, a to w celu uniknięcia lub złagodzenia odpowiedzialności karnej samego Andrzeja Lewandowskiego (co de facto miało miejsce, bowiem nie został mu – jak i innym – postawiony zarzut z art. 148 § 1 kk, lecz z art. 189 § 1 kk), a także poprawienia swojej bieżącej sytuacji (Andrzejowi Lewadnowskiemu Prokuratura Apelacyjna uchyliła środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i znalazł się on na wolności), podczas gdy wobec pozostałych sprawców tego samego czynu kwalifikowanego również z art. 189 § 1 kk stosuje się ten środek do chwili obecnej.
Nie można pominąć przy tym, że Andrzej Lewandowski w bardzo krótkim czasie po jego ujęciu i osadzeniu w areszcie w Warszawie popełnił samobójstwo.
Mając na uwadze powyższe skarżący podtrzymuje zarzut, iż przyjmowanie – w oparciu między innymi o zeznania i wyjaśnienia Andrzeja Lewanadowskiego – że zgromadzony materiał dowodowy uprawdopodabnia w znacznym stopniu sprawstwo i winę Janusza Lazarowicza jest całkowicie nieuprawnione.
Zawarte we wstępie niniejszego zażalenia uwagi o braku merytorycznego ustosunkowania się Prokuratury do okoliczności wskazanych we wniosku obrony pozostają aktualne w odniesieniu do oceny opinii fonoskopijnej, sporządzonej w oparciu o nagrania spotkań Piotra Głowali z Januszem Lazarowiczem. Nie powtarzając wywodów zawartych we wniosku z dnia 3 czerwca 2011 r. obrona podkreśla tylko, że – zgodnie z opinią sporządzoną w toku śledztwa i znajdującą się w aktach sprawy – wypowiedź Janusza Lazarowicza adresowaną do Piotra Głowali: „pan sobie kopie grób, …” należy po pierwsze oceniać wyłącznie uwzględniając całe wypowiedziane zdanie, a nie jak czyni to prokuratura wyłącznie jego część. To znaczy całość brzmi: „To panie Piotrze, pan sobie sam kopie grób, albo kolega Wieczerzak tutaj sobie kopie grób – nie?” I tylko to zdanie jako całość może być przedmiotem interpretacji, a ponadto tej interpretacji należy dokonywać w kontekście całej rozmowy pomiędzy tymi osobami. Podkreślenia wymaga jedna, zasadnicza i niepodważalna okoliczność: to jest zdanie pytające, a więc nie może być mowy o tym, co sugeruje oskarżyciel, że podejrzany wypowiadając te słowa formułował choćby zawoalowaną groźbę pod adresem Piotra Głowali. Ostatecznie zatem należy dojść – w ślad za biegłym psychologiem – do wniosku, że „nie stanowi [ta wypowiedź] bezpośredniej groźby, lecz pełni funkcję metafory i ekspresji” (k. 3051-3061).
Dowód: poświadczone za zgodność z oryginałem: stenogram rozmowy telefonicznej pomiędzy Piotrem Głowalą i Januszem Lazarowiczem oraz opinia fonoskopijna.
Z oczywistych względów Prokuratura nie odniosła się do zawartych we wniosku obrony z dnia 3 czerwca 2011 r. wywodów i powołanych na ich poparcie dowodów dotyczących rzekomej uzasadnionej obawy ucieczki lub ukrywania się podejrzanego. Prokuratura nie mogła bowiem przedstawić żadnych kontrargumentów przeciwko niezbitym faktom i dowodom, takim między innymi jak korespondencja Janusza Lazarowicza znajdująca się na k. 6029, tj. list z dnia 16 sierpnia 2006 r. wraz z dowodami jego nadania do różnych organów ścigania. Oskarżyciel publiczny nie może również zmierzyć się z zarzutem sformułowanym w niniejszym zażaleniu, że podejrzany Janusz Lazarowicz nigdy nie został nawet wezwany do stawienia się w Prokuraturze. Niewątpliwe jest bowiem, że takowego wezwania nigdy nie skierowano i to zarówno w czasie, gdy oskarżony przebywał w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii. Na marginesie tej kwestii zauważyć można, że wbrew gołosłownym (nie ma w aktach żadnych na tę okoliczność dowodów) tezom oskarżyciela, iż podejrzany opuścił Wielką Brytanię w dniu 1 października 2007 r., kiedy został wydany przez Sąd Okręgowy w Warszawie Europejski Nakaz Aresztowania, przeczą załączone do niniejszego wniosku dowody w postaci poświadczonych kserokopii paszportu podejrzanego, z których wynika, że Janusz Lazarowicz przebywał jak każdego roku jesienią w swoim domu w Portugalii, skąd w dniu 30 października 2007 r. udał się do RPA, gdzie zawsze spędzał miesiące zimowe.
Skarżący, uzasadniając zarzut naruszenia przepisów postępowania – art. 94 § 1 pkt 5 kpk powołuje się na postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 8 listopada 2006 r. (II AKz 628/2006), gdzie stwierdza się, że: „Ogólnikowość argumentacji zamieszczonej w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia jest konsekwencją tego, że w chwili obecnej sprawa znajduje się jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego, a prokurator korzystając z uprawnień, jakie daje mu przepis art. 156 § 5 kpk zastrzegł, że nie wyraża zgody na udostępnienie akt oraz wniosku o przedłużeniu tymczasowego aresztowania stron. Takie zaś zastrzeżenie wiąże sąd, a nadto pośrednio przekłada się też na sposób uzasadniania zapadłych orzeczeń, w których sąd odwołuje się do argumentów nie w pełni znanych czy jasnych dla stron. Niewątpliwie jest to ograniczenie prawa do obrony w znaczeniu materialnym, niemniej ma ono charakter jedynie przejściowy, a prawo do domagania się materiałów dowodowych nie jest prawem absolutnym”. Ponadto za trafnością podniesionego zarzutu przemawia teza postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 12 stycznia 2006 r. (sygn. III KZ 66/2005) gdzie wskazuje się, że „Pisemne uzasadnienie orzeczenia Sądu I instancji pozbawione jest powodów wydania zaskarżonego rozstrzygnięcia. Doszło zatem do obrazy art. 94 § 1 pkt 5 kpk, uniemożliwiającej kontrolę zasadności tej decyzji procesowej”, a podobny pogląd wyraził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 listopada 2007 r. (sygn. V KK 222/2007) w którym podniesiono, że: „Nie stanowi uzasadnienia postanowienia o oddaleniu wniosku dowodowego powtórzenie słów ustawy np., że „nie ma on znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy”.
Co do wymogów, jakie ustawodawca stawia uzasadnieniu postanowienia, to skarżący odwołuje się do postanowienia Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 3 lipca 2002 r. (sygn. II AKz 245/2002), gdzie stwierdza się, że: „Do uzasadnienia postanowienia stosuje się odpowiednio wymogi stawiane uzasadnieniu wyrok, u, ustalone w art. 424 § 1 kpk. Uzasadnienie postanowienia powinno więc wskazywać wszystkie istotne przesłanki, którymi kierował się sąd wydając to postanowienie. Uzasadniając postanowienie nie można poprzestawać na zdawkowych, arbitralnych wzmiankach pozorujących uzasadnienie.” Takie samo stanowisko zajął Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 15 lutego 2001 r. (sygn. III KKN 595/2000), stwierdzając, że: „Art. 94 § 1 pkt 5 kpk i art. 98 § 1 kpk nie określają precyzyjnie warunków, którym powinno odpowiadać uzasadnienie postanowienia, tym niemniej w orzecznictwie ugruntowany został pogląd, iż z istoty uzasadnienia wynika to, że powinno ono wskazywać wszystkie istotne przesłanki, którymi kierował się organ wydający postanowienie, a w konsekwencji powinno wyczerpująco wyjaśniać przede wszystkim podstawę faktyczną postanowienia, a w miarę potrzeby wskazywać także przesłanki prawne. (...) Tym samym uzasadnienie powinno, co do zasady, zawierać elementy określone w przepisie art. 424 § 1 pkt 1 i 2 kpk, chociaż unormowanie to dotyczy bezpośrednio jedynie uzasadnienia orzeczenia zapadającego w formie wyroku. Wskazane wyżej wymogi dotyczące niezbędnych elementów uzasadnienia postanowienia, jak słusznie dostrzega kasacja, zyskują na znaczeniu w odniesieniu do postanowień, które zbliżone są w swym charakterze do wyroków, a więc do orzeczeń merytorycznie kończących postępowanie”.
Na samym końcu skarżący podnosi – w ślad za postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 21 czerwca 2000 r. (sygn. II AKz[1] 219/2000), że: „Uzasadnienie postanowienia powinno - jak uzasadnienie wyroku - spełniać choćby minimalnie funkcję perswazyjną, to jest wyłuszczać powody podjęcia decyzji, by strony mogły przekonać się o jej słuszności, i funkcję kontrolną, to jest przedstawiać instancji odwoławczej podstawy do sprawdzenia tej słuszności”.
Zobacz także
W obliczu powyższych faktów muszę stwierdzić, że jedyną intencją autorów anonimu było podważenie wiarygodności ARiMR, oczernienie jej pracowników
To nie żart. Podczas tej rozmowy czuliśmy się, jakby ściany miały uszy. Nasz bohater od dłuższego czasu skutecznie wytwarza wokół siebie aurę tajemniczości. Trzeba przyznać, że niechybnie dodaje mu ona medialnego blasku. Tym bardziej, że Sylwester prawdopodobnie rzeczywiście wie więcej niż inni. W końcu tropi przeróżne spiski nie od wczoraj. No i, nie u każdego w domu ABW aresztuje znanych polityków…
Nie będę Jurandem ze Spychowa, który pozwoli sobie wykolić oczy, obciąć język. Miałem pójść do polskiego aresztu i siedzieć bez wyroku przez wiele lat?
Historia zakonu i ludzi.