2011-10-10 Archiwum bloga, rok 2007 (3)

Tagi: blog, Latkowski, Blog

„Ostatnio jedna z dziennikarek zapewniała mojego znajomego, że nigdy nie zostanie upublicznione jej nazwisko w raporcie WSI, pomimo, że tam się znalazło.” W raporcie likwidacyjnym WSI dostarczonym komisji sejmowej widnieje tam jak byk. Tak jak by

 Legendę o polskim hip- hopie kończy „pies z prewencji”?

04-02-2007 19:35

Czy śpiewający hip-hop policjant postawił kropkę nad i polskiego hip-hopu? „Biały kask, czarna pała, oddział prewencji Olsztyn i wszyscy na kolanach” – rtmuje do podkładu Owala. Gliniarz, znienawidzony przez chuliganów pałkarz ze stadionów, dotknął ich muzyki i co więcej to jego utwór a nie innego rapera, hiphopowca stał się medialnym wydarzeniem od wielu miesięcy. 

„Hiphop od dawna kona, nakłady płyt spadły, za koncerty bierze się już grosze, jeśli w ogóle się je gra, wielu ziomali zajęło się dilerką” – mówi mi znajmy raper. Dla niego utwór „psa z prewencji” to tak jakby ktoś na koniec napluł mu w twarz.

A może to koniec hasła HWDP?

Teoria spisku według Gorzelińskiego i Kasprowa
05-02-2007 22:12

Na blogu właścicieli pijarowskiej firmy MDI znalazł się wpis zwracający uwagę na zmilczenie informacji, która według nich dowodzi, że  „bezpieczeństwo energetyczne i polityka niezależności od Rosji są bardziej plastycznym pojęciem niż guma do żucia.” 

Maciej Gorzeliński i Rafał Kasprow polecają fragment tekstu, który przeszedł w Polsce bez echa:

 ”PKN Orlen zrezygnował z roszczeń wobec Jukosu, aby ratować reputację Rosnieftu - tak “Gazieta”, rosyjski partner brytyjskiego “Daily Telegraph”, komentuje czwartkową decyzję Sądu Arbitrażowego w Moskwie o umorzeniu postępowania w sprawie wniosku polskiego koncernu.

Według dziennika, sąd przyjął do wiadomości rezygnację PKN Orlen z roszczenia, które opiewało na sumę 2,9 mld rubli (ok. 110 mln dolarów).

“Na posiedzeniu sądu przedstawiciel polskiego koncernu podkreślił, że strony uregulowały rozbieżności w trybie przedprocesowym i proszą o umorzenie postępowania. Jego słowa potwierdzili reprezentanci syndyka masy upadłościowej Jukosu i Rosnieftu” - informuje “Gazieta”.

Dziennik przytacza wypowiedź rzecznika prasowego syndyka Jukosu Nikołaja Łaszkiewicza. Przekazał on, że porozumienie między PKN Orlen i Jukosem zostało zawarte jeszcze w trakcie rozmów na temat sprzedaży przez Yukos International 53,7 proc. akcji litewskiego koncernu Mazeikiu Nafta (Możejek). “Rezygnacja z roszczeń to efekt wzajemnego kompromisu Jukosu i polskiego koncernu” - cytuje “Gazieta” słowa Łaszkiewicza.

Łaszkiewicz nie sprecyzował, na czym polega ów “wzajemny kompromis”. Powiedział tylko, że sprawa ta była tematem spotkania syndyka Jukosu Eduarda Rebguna z wiceprezesami PKN Orlen - Cezarym Smorszczewskim i Cezarym Filipowiczem, które odbyło się w październiku 2006 roku na prośbę tych drugich.

Zdaniem moskiewskiego dziennika, wycofanie się PKN Orlen z roszczeń wobec Jukosu prawdopodobnie jest wynikiem kompromisu, jaki polski koncern osiągnął z Rosnieftem.

“Polacy postanowili zrezygnować z roszczeń wobec Jukosu, aby Petroval nie wystąpił ze swoim pozwem przeciwko Rosnieftowi. Byłby on rozpatrywany przez europejski sąd, a to jest ostatnia rzecz, której pragnie (rosyjski) koncern państwowy. Charakterystyczne jest to, że PKN Orlen zawarł niedawno z pośrednikiem Rosnieftu - spółką Petraco Oil - umowę na dostawy 3,36 mln ton ropy rocznie przez rurociąg +Przyjaźń+” - pisze “Gazieta”.


Gorzeliński i Kasprow twierdzą, że „ratowanie reputacji Rosnieftu i rezygnacja z gigantycznych roszczeń wobec  firmy związanej z Putinem oraz zawarcie z nią wieloletniej umowy na dostawy” powinno zastanowić i być może według ich „wakacyjnej teorii spiskowej” (wakacyjnej bo Gorzeliński szusuje na nartach a Kasprow w Pradze staje się reżyserem filmowym) postawić tezę, że „wszystkie działania przeciw pewnym firmom musiały być inspirowane przez siły które skorzystały na ratowaniu reputacji Rosnieftu czyli obecnych władców Kremla”

W domyśle jedną z firm będących ofiarą tego spisku jest reprezentowana przez MDI firma J&S.

Przyznam, że to co napisali, teoretycznie, jak każda dobra teoria spiskowa dziejów, ma ręce i nogi, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że reprezentantami tej siły w Polsce mogliby być najbardziej znienawidzeni przez nich dziennikarze Wprost Jan Piński i Krzysztof Trębski. A jeśli nie oni, to kto?

Swoją drogą może ktoś by wyjaśnił, dlaczego PKN „Orlen” poszedł tak na rękę „Rosnieftowi”? 

Znany pisarz pedofilem?
06-02-2007 14:29
Przyznam, że może warto czasami na siebie wylać kubeł zimnej wody. Choć dla mnie bajka rzecznika prezydenta Kołobrzegu wywołała światełko ostrzegawcze i znaki zapytania. Myślę jednak, że warto zajrzeć na bloga Dariusz Kosa, by zastanowić się nad samonapędzającym się mechanizmem działania mediów, którego tryby potrafią szybko i bezlitośnie zniszczyć każdego z nas.

Dariusz Kos podaje: „Telewizja TWN24, radio FMR wraz z “Gazetą Wyborną” wpadły na trop poważnej afery pedofilskiej. Udało mi się uzyskać artykuł dziennikarzy “Gazety Wybornej” przed jego publikacją. Jest wstrząsający. Oto on…” 

http://www.kos.media.pl/?p=87#more-87


Dziennikarze agenci to fakt
07-02-2007 09:33
I wreszcie kawa na ławę. Wśród obecnych dziennikarzy są współpracownicy służb specjalnych, ABW i AW. Koordynator ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna oświadczył we wczorajszym "Życiu Warszawy", że "wydaje w imieniu premiera zgodę na to, by służby mogły współpracować z określonym dziennikarzem. To są jednostkowe przypadki". Wczoraj w Radiu TOK FM wyjaśnił, że dziennikarze mogą uczynić „dla kraju wiele dobrego, biorąc pod uwagę interes państwa w zakresie bezpieczeństwa.” (…)"Mogą ostrzegać o grożącym niebezpieczeństwie w sytuacjach błahych z pozoru".

Kim są ci dziennikarze? W większości zapewne mają staż współpracy z UOP i WSI. Czy są to dziennikarze znani, czy szare redakcyjne myszki nie mające wpływu na to co znajdzie się w materiale dziennikarskim? Odpowiedź zbędna.

Pozostając przy sprawach agentury, kilka dni temu spotkałem się z Wojciechem Sumlińskim. Wojtek jest współautorem wywołujących medialne emocje dwóch ostatnich odcinków programu 30 minut, poświęconych wpływom WSI na TVP. Końcowa wspólna konstatacja z naszej rozmowy - Za pół roku nikt już nie będzie chciał słyszeć o agentach SB, WSI. Wszyscy będą tym zmęczeni.


Prztyczek w nos
07-02-2007 23:33

Czy dzisiejszy dzień nauczy pokory komentatorów naszej sceny politycznej, którzy tak często wypowiadają swoje myśli z nutą w głosie „dobrze poinformowanego”? Co dzisiaj stało się z „dobrze poinformowanymi”? Zaskoczenie. Szok. A dymisja Ludwika Dorna leżała już od 24 stycznia na biurku premiera.

Nominacja prokuratora Janusza Kaczmarka na szefa MSWiA zaskakiwać powinna raczej tym, że na to stanowisko postanowiono nominować osobę nie będącą politykiem, bo Kaczmarek nim nie jest w znaczeniu dosłownym. To, że ma swoje poglądy bliskie Kaczyńskim ( z naciskiem na Lecha Kaczyńskiego) nie oznacza, iż jest działaczem politycznym Prawa i Sprawiedliwości. 

W rodzinnym Trójmieście znajomi Janusza Kaczmarka mówią, że otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Za przyjęcie jej może zapłacić wysoką cenę.

Dla mnie od dawna Janusz Kaczmarek nie mieścił się w garniturze prokuratora krajowego. Być może Kaczyńscy przyspieszyli to, co i tak by się stało z Kaczmarkiem.

Wieczór z Kamilianami
08-02-2007 22:49

Wieczór w sali plenarnej konferencji episkopatu Polski. Spocząłem na niewygodnym fotelu jednego z biskupów. Na przeciw mnie rząd czerwonych krzyży na czarnych sutannach. Trwa wręczanie nagród imienia Świętego Kamila.  Trzy lata temu wszedłem w świat Kamilianów robiąc o nich film. Arek, czyli ks. Arek Nowak, zaciągnął mnie do nich z kamerą i tak pozostałem. Każde moje dziecko chrzczone jest teraz u Kamilianów. Marcel na drugie imię ma Kamil. W Polsce jest teraz 92 zakonników. Żyją w cieniu, robiąc to, o czym większość z nas nie chce myśleć. Benek w moim filmie, w wyciągniętym swetrze, przeprowadza dzieci na tamten świat. Dzieci, które wiedzą, że umierają. Arek biega wokół zarażonych HIV i narkomanów, uważając, że to ma sens. Inni pielęgnują starców i chorych. Mają w swoich twarzach, w oczach, inny rytm życia. Przede wszystkim przy nich można zrozumieć, czym jest tolerancja. Ich założyciel zanim stał się świętym był awanturnikiem i hazardzistą. Wielu z nich zanim trafiło do zakonu miało swoje jakieś życiowe przejścia. 

Odpocząłem na tej gali. A nie znoszę takich uroczystości. Unikam celebry. Tutaj patos nie irytował mnie.

Jurek Kuk, który po dwudziestu latach pobytu w Rzymie, trzy lata temu, wrócił do Polski, cały czas jest zadowolony z życia w Polsce. Teraz zagląda w teczki swoich współbraci znajdujące się w IPN-ie. Kamilianie sami się postanowili zlustrować. Jurek jest za to odpowiedzialny, jako historyk zakonu. Jednak nie ma on w sobie inkwizycyjnego ognia niektórych świeckich lustratorów. Opowiada jak to z jego dwóch spotkań, w czasie starania się o paszport, prowadzący go esbek zrobił trzy. 

Pytam później Franka Bieńka, prowincjonała zakonu, Jurka, Huberta - brata Franka, co zrobicie z zakonnikiem agentem? Wpierw zobaczymy, jakie szkody wyrządził a potem będziemy myśleć – odpierają.

Kiedy wszyscy już opuścili uroczystość, Arek zdejmuje sutannę i wkłada garnitur, na chwilę zanurzamy się w fotelach. Rozmawiamy.

Wracam do domu, w telewizorze Janusz Kaczmarek o czymś rozmawia z Bogdanem Rymanowskim. Jednak zupełnie mnie to nie interesuje. Dobrze choć na chwilę chwycić właściwe spojrzenie na świat.


The  Impeachment  Projekt
09-02-2007 13:28

Protestować można w różny sposób. Na stronie Freewayblogger.com promowana jest akcja nawołująca do odowłanaia prezydenta Georga W. Busha, która przypomina mi metody walki  z Wojciechem Jaruzelskim w czasie stanu wojennego w Polsce, gdy na murach pisało się hasło „WRONA”. Co ciekawe akcję tę promuje także reżyser filmów dokumentalnych, m.in. Fahrenheit 9.11, Michael’a Moore. 

Na marginesie, Michael Moore wydaje się ciągle tkwić w tym samym temacie, swoją oficjalną stronę internetową od 3 lat zamienił w witrynę ciągłego protestu przeciwko Bushowi i obecności amerykańskiego wojska w Iraku.

http://www.freewayblogger.com/impeachment_project2.htm
http://www.michaelmoore.com/


Depresja Bojarskiej
09-02-2007 21:46

Anna Bojarska nadal w depresji. Ostatni wpis w jej blogu: „No, i po co udawać? Zapewne umieram. Kiedy tego chciałam, nie udawało się. Och, zresztą spójrzcie na mnie.” Czy salon może zniszczyć? Bojarska jest przykładem, że jego siła jest większa niż myślimy. Kilka lat temu salon wypchnął ją na margines i ciągle w nim tkwi. Nawet felietonu od niej nie zamówią. Linijki tekstu nie poświęcą.


Czy chodziło tylko o śledztwo w sprawie warszawskiej ośmiornicy?
10-02-2007 18:45
Trwają spekulacje na temat kulis dymisji Ludwika Dorna. Dzisiejsza Rzeczpospolita w tekście „Dymisja z podejrzeniami w tle” poruszyła temat konfliktu wokół CBŚ pomiędzy byłym szefem MSWiA a ministrem sprawiedliwości i prokuratorem krajowym . Warto do dzisiejszych doniesień Rzeczpospolitej dorzucić kamyczek.

O tym konflikcie dowiedziałem się w lipcu 2006 roku przy pracy nad programem „Konfrontacja” o ośmiornicy warszawskiej. Pod pojęciem ośmiornicy warszawskiej należy rozumieć łączące się ze sobą sprawy tzw. układu warszawskiego, samorządu i korupcji w ministerstwie finansów. Odcinek ten został wyemitowany 20 lipca ubiegłego roku. Rzeczywiście szefa warszawskiego CBŚ Jarosława Marca przed egzekucją miał uchronić Janusz Kaczmarek. Zdumiewające w świetle dzisiejszego artykułu w „Rzeczpospolitej” jest to, że od ośmiu miesięcy trwał stan zawieszenia w tej sprawie. 

Przypomnę to, co w programie Konfrontacja i artykule zamieszczonym w lipcowej „Polityce” powiedzieliśmy wraz z Piotrem Pytlakowskim o sprawie Jarosława Marca:

„Do aresztu w którym przebywa Adam Ch. dochodzą niepokojące dla niego wieści. Zapewne wie już o fragmencie zeznań Tyszkiewicza, które dotyczą jego wizyty u Sekuły. Wie też, że od wiosny naczelnikiem warszawskiego zarządu CBŚ został Jarosław Marzec, poprzednio naczelnik zarządu gdańskiego. Adam Ch. ma powody, aby obawiać się Marca, który tropił jego przestępstwa jeszcze w Trójmieście. Do kilku stołecznych dziennikarzy trafiły niedawno materiały, które mają Marca skompromitować. Dotyczą jego przeszłości, konfliktu rodzinnego jeszcze z czasów, kiedy był szefem CBŚ w Gdańsku. Według naszych informacji Adam Ch. byłby skłonny sporo zapłacić za unieszkodliwienie szefa warszawskiego CBŚ. Jarosław Marzec: - Zdecydowanie odmawiam 
komentarza.

Marzec ma groźną wiedzę nie tylko o powiązaniach Adama Ch. Do stolicy przyszedł niedawno, nie zna ludzi, nie wiążą go żadne zobowiązania z tzw. Warszawką, ani towarzyskie, ani polityczne. Po prostu gliniarz, który robi swoje. Powołał zespół złożony z 24 zaufanych oficerów CBŚ – niektórych specjalnie ściągnął z terenu. Najpierw przejrzeli stare sprawy, te którym grozi przedawnienie. Okazało się, że prowadzone osobno, rozczłonkowane, rozmywały się. Ale zblokowanie ich i poddanie gruntownej analizie ujawniło zadziwiające zbieżności. Podobne mechanizmy, powtarzające się nazwiska i miejsca. Analitycy policyjni rozrysowali siatkę kryminalnych powiązań. Idealnie wpisała się w plan warszawskich inwestycji, pokryła z decyzjami urzędników samorządowych, przenikła do ministerstw.”

Należy wprost powiedzieć, że z policji, Centralnego Biura Śledczego przeciekało o toczącym się śledztwie do osób żywo zainteresowanych jego wynikami. Ucieczka z kraju byłego senatora Henryka Stokłosy w świetle tych faktów nie powinna dziwić. 

W czasie pracy nad programem Konfrontacja o wspomnianej już ośmiornicy warszawskiej dotarliśmy z Piotrem Pytlakowskim do listu, w którym policjanci skarżyli się, że ścigane przez nie osoby wiedziały o podejmowanych przez śledczych krokach. Podważało to sens ich działań. Sugerowano wprost, że za tymi przeciekami stoją ich szefowie. List podpisany imiennie przez policjantów trafił do prokuratury.

Zajęliśmy się też sprawą dziwnego zniknięcia ze stanowiska byłego zastępcy komendanta stołecznego policji. 

„Stare sprawy odżywają. To sygnał ostrzegawczy dla osób, które mają coś na sumieniu. Na wysokich szczeblach w CBŚ, KSP i KGP trwają ożywione ruchy kadrowe. Jednych odwołują przełożeni, inni sami składają dymisje. Po cichu zniknął jeden z wicekomendantów stołecznej policji. – Został odwołany bez podania przyczyn – informuje rzecznik KSP Mariusz Sokołowski. Od dawna przebąkiwano o nieformalnych związkach tego wicekomendanta, a wcześniej szefa m. in. wolskiej komendy, z pewnym warszawskim centrum handlu meblami. Na terenie tego kompleksu ma siedzibę wiele firm. Niektóre z nich od lat są podejrzewane o udział w nielegalnym obrocie paliwami. Dotychczas policja omijała je szerokim łukiem. Według policjantów, centrum meblowe było pod ochroną nie tylko wspomnianego wicekomendanta stołecznego, ale i wysokich oficerów z warszawskiego CBŚ.”

Czy wątek udziału policjantów w ośmiornicy warszawskiej został wyjaśniony? Czy trwający układ w policji mógł pozwolić na to, by prokuratora poszła do przodu ze śledztwem? W lipcu stan śledztwa nie napawał optymizmem. Śledztwo straciło impet. Nie miało już dawnego tempa.

Nasze z Piotrem Pytlakowskim ustalenia zakończyliśmy słowami, które nadal wydają się być aktualne:

 „Dopóki zarzuty stawiano gangsterom i urzędnikom wszystko toczyło się sprawnie. Ale teraz, kiedy trzeba zapukać do drzwi polityków z wyższych półek, śledczy włączyli hamulce. Gdyby chodziło wyłącznie o działaczy SLD czy byłych członków PO, nie byłoby wahań, ale w warszawskiej ośmiornicy (rezerwujemy tę nazwę zarówno dla afery w MF, jak i dla samorządowego tzw. układu warszawskiego) podziały polityczne nie istniały. Liczyła się wyłącznie kasa, a wyciągały po nią dłonie i lewica, i centrum, i prawica. To niezły egzamin dla polityków PiS i prokuratury. Ujawniać całą prawdę, czy tylko tyle ile nam pasuje?”

PS. Nie wierzmy jednak, że tylko ta sprawa mogła doprowadzić do dymisji Ludwika Dorna.

Dobre mniemanie o swojej niezależności polityka Samoobrony Ryszarda Czarneckiego
12-02-2007 11:36
Ryszard Czarnecki kiedyś wspomniał, że bloga pisze często późno w nocy i jak widać, kiedy ogarnia senność, zwłaszcza po jakimś drinku, człowiek traci orientację w rzeczywistości i pisze takie bzdury jak ostatniej nocy. Czarnecki oznajmił w blogu „Teraz przynajmniej sytuacja jest jasna: mamy kandydata "rządowego" – Kasperczaka, "opozycyjnego" – byłego senatora SLD Lato i wreszcie kandydata niezależnego – Czarneckiego.” Grunt to dobre samopoczucie. Czarnecki wytknął wszystkim jakąś przynależność, zapomniał tylko o sobie dodać, że jest aktualnym eurodeputowanym Samoobrony. 

Wymienienie znaczka w klapie marynarki ze znaczka Samoobrony na UEFA, tak jak to ostatnio widziałem w kuluarach sejmowych u posła Czarneckiego, to za mało by stać się niezależnym kandydatem na szefa PZPN.



BHP-owiec w areszcie, a węglowi mafiozo liczą kasę
13-02-2007 23:53

Jak zwykle musi być kozioł ofiarny. Ktoś kogo można rzucić na żer mediów, by zakryć gangrenę od lat ogarniającą Śląsk. 

„Na polecenie gliwickiej prokuratury policja zatrzymała we wtorek pierwszą osobę podejrzaną w związku z listopadową katastrofą w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej. Zatrzymany to odpowiedzialny za sprawy bhp nadsztygar z prywatnej firmy. Prokuratura chce jego aresztowania.” BHP-owiec jest odpowiedzialny za całe zło.  A co z szefami firmy, która go zatrudniała? Co z dyrekcją kopalni, która tej a nie innej firmie zleciła roboty? Oczywiście wybrała najlepszą ofertę, prawda? 

W połowie ubiegłego roku powstał specjalny zespół prokuratorów mający zająć się przestępczą gangreną na Śląsku. Co dzieje się obecnie ze śledztwem?

Jak widać, prawdziwi winni tego co dzieje się w kopalniach, na Śląsku mogą spać spokojnie. Na razie aresztowany został BHP-owiec.


Pierwsza medialna ofiara raportu WSI
14-02-2007 21:42

Sms od D: JMN padł. Pytam: Tzn? D: To znaczy sczyścili chłopa z Wprost.




Czy lekarz może jeździć BMW?
15-02-2007 13:47

Przymusowa wizyta w jednej z klinik. Mimowolnie z mojego problemu zdrowotnego przechodzimy z lekarzem do wczorajszego upublicznionego zatrzymania ordynatora kardiologii szpitala MSWiA. – „Dzisiaj niektórzy profesorowie przyjechali do szpitala maluchami” – rzuca ironicznie. 


Wzloty i upadki raportu WSI
17-02-2007 00:03

Raport WSI. Jestem na 72 stronie. Przerwałem lekturę by wpaść na chwilę na imprezę MDI, gdzie zresztą od razu po wejściu zacząłem rozmawiać o raporcie z Maciejem Gorzelińskim, który znalazł się w nim wraz z Piotrem Najsztubem. Nie miał rozrywkowego nastroju. Trudno mu się dziwić. 

Jeśli na Gorzelińskiego i Najsztuba jest tylko to, co w raporcie, to większość tzw. dziennikarzy piszących artykuły śledcze mogłoby się w nim znaleźć. A jeśli nie w związku z naturalnymi kontaktami przy pracy nad artykułami, telewizyjnymi reportażami z oficerami WSI, to z UOP, ABW, CBA, AW i CBŚ. Specyfika pracy dziennikarzy śledczych wymaga kontaktów z ludźmi służb. Ale nijak to się ma do bycia współpracownikiem realizującym zadania służb. 

W raporcie nie ma także faktu, że napisali w sumie prawdę. A chyba to jest najważniejsze. Papierów, kwitów, nie znajduje się na wycieraczce. Ważne jest jednak, czy są one weryfikowane. Sprawdzane

Kilkanaście dni temu napisałem, że „Nie będzie trzęsienia ziemi w polskich mediach”. (28-01-2007 10:58). I tak jest. Napisałem także: „Ostatnio jedna z dziennikarek zapewniała mojego znajomego, że nigdy nie zostanie upublicznione jej nazwisko w raporcie WSI, pomimo, że tam się znalazło.” W raporcie likwidacyjnym WSI dostarczonym komisji sejmowej widnieje tam jak byk. Tak jak było do przewidzenia oficjalnie nie ma takiego samego wpisu jak Maciej Gorzeliński i Piotr Najsztub ze swoją osobą w roli głównej. 

Przyznam, że tak samo jak w przypadku Gorzelińskiego i Najsztuba pytałbym, czy umieszczenie jej nazwiska nie jest nadużyciem. 

Jeśli się jej nie umieściło w prezydenckiej wersji, także nie powinno się umieszczać Gorzelińskiego i Najsztuba. Tego wymaga sprawiedliwość. Nie może być tak, że aktualnie swoim dziennikarzom, tym, którzy współpracują z nami się daruje, a naszym wrogom, krytykom nie. Inaczej zawsze ktoś zarzuci manipulację pozyskanymi faktami. Podważa to wiarygodność raportu.

Nadal mogę powtórzyć: „Zastanawia mnie także, czy na pewno poznaliśmy wszystkich ludzi mediów współpracującymi z WSI? I nie jest to pytanie rzucone ot tak sobie. Znam dwie osoby, które od wielu lat były w zażyłych stosunkach z oficerami WSI, które w swojej pracy wielokrotnie oddały im przysługę. Będą w raporcie?”

Nie ma ich.

W przeciwieństwie do głosów, dyskredytujących całość raportu o działaniach WSI, które słyszę, raport, po niepełnej na razie lekturze, przynosi informacje, które powinny porażać, jak np. rozdział „Penetracja rosyjska: zagrożenia dla Wojska Polskiego”. Nie trywializujmy tego co zawarte jest tam. Zastanowić także powinna czwarta część „Wykorzystywanie przez WSI aparatu Służby bezpieczeństwa- studium przypadku.” To co opisywane jest na przykładzie w Bielsku-Białej od miesięcy poznaję przy pracy nad filmem i książką o sprawie zabójstwa generała Marka Papały. Tam do dzisiaj wydaje się rządzić mafia służb.


I na koniec kolejny cytat sprzed kilkunastu dni: „Upublicznienie raportu z likwidacji WSI nie wywoła trzęsienia ziemi w polskich mediach, jak sądzą niektórzy. Ten raport nie zawiera całej prawdy o gangrenie toczącej środowisko mediów. Co z UOP, ABW, Agencją Wywiadu, CBŚ? Dzisiejsi współpracownicy służb są gorsi od współpracowników dawnego SB, bo groźniejsi. To oni obecnie bezkarnie wyrządzają najwięcej szkód.

Polskie media nie zostały uwolnione z oddziaływania służb. Te nadal mogą przeprowadzić dzięki swoim dziennikarzom akcję. Wywołać aferę, zdyskredytować, inspirować, wpłynąć na rzeczywistość przekazywaną przez media społeczeństwu.”


Raport WSI i wódka
18-02-2007 23:30

List Piotra Najsztuba i Macieja Gorzelińskiego do Prezydenta RP nie pozostawia suchej nitki na fragmencie raportu WSI, w których obaj autorzy wyszli na dziennikarzy inspirowanych przez WSI do pisania tekstów, czyli współpracowników, agentów, bo tak się potocznie odbiera wszystkich, którzy się w nim pojawili.

Najsztub i Gorzeliński piszą w liście: „Reportaż śledczy „Belvedere wojna” naszego autorstwa (…) zaczęliśmy pisać w czerwcu 1998 roku, przez dwa miesiące prowadziliśmy rozmowy ze świadkami, urzędnikami i uczestniczyliśmy w głośnych wydarzeniach związanych z tą sprawą. Jak podaje Raport z majorem Trylińskim spotkaliśmy się w sierpniu 98 roku, tuż przed publikacją reportażu. W sposób więc oczywisty nie mógł nas on „zainspirować” do napisania tekstu. Inspiracją prawdziwą był właściciel praw autorskich do butelki wódki „Belvedere”, który uważał, że amerykańska firma, wraz z polskimi wysokimi urzędnikami państwowymi i funkcjonariuszami służb specjalnych chce mu te prawa ukraść.

W rzeczywistości spotkanie w końcowy etapie pisania reportażu z majorem WSI Mieczysławem Trylińskim zaowocował w tekście fragmentem poświęconym nielegalnym działaniom tych służb. Opisaliśmy więc fakt ochraniania przez te służby samego majora i jego brata, współwłaściciela francuskiej firmy, która była stroną konfliktu, jak i fakt usługi sprawdzania przez służby WSI, czy w warszawskiej siedzibie tej firmy nie ma zainstalowanych podsłuchów. Czyli ujawniliśmy to, czemu dziewięć lat później ma służyć podpisany przez Pana Raport.

Ponadto w tej samej części reportażu opisaliśmy ze stopnia, imienia i inicjałów nazwiska funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa, którzy nielegalnie działali na rzecz drugiego uczestnika sporu, firmy amerykańskiej. Przez dziewięć lat państwo polskie nic z tymi ujawnionymi przez nas patologiami nie zrobiło, a teraz doczekaliśmy się z jego strony autoryzowanego przez Pana oszczerstwa. W swoim reportażu opisaliśmy też nieformalne i naszym zdaniem nielegalne działania w tej sprawie kilku wymienionych z nazwiska wysokich urzędników państwowych, działających na rzecz firmy amerykańskiej, próbując w ten sposób pokazać zjawisko niebezpiecznego lobbingu na styku państwa i biznesu. Wymienionym urzędnikom nigdy nic się nie stało.


Nadto, w tym reportażu, jako jedni z pierwszych, opisaliśmy sytuację w której przedstawiciel zagranicznego biznesu próbuje wpływać na swoich polskich partnerów, przedstawicieli skarbu państwa, powołując się na wpływy u prezydenta Kwaśniewskiego i jego żony, zdobyte dzięki wspomaganiu fundacji Jolanty Kwaśniewskiej.”

Antoni Maciarewicz wspominał, w obecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że ma twarde dowody, więc niech je wyłoży na stół. Tylko niech nie zasłania się tajemnicą i dobrem służb. Jeśli to wpadka, niech czym prędzej przeprasza.

Jestem po lekturze raportu. Lektura wciągająca i na pewno nie pozwalająca mieć dobre samopoczucie wielu osobom. 

Marysia Wiernikowska po lekturze raportu na pewno bardziej zrozumie, dlaczego chodząc za Rudolfem Skowrońskim, natykając się na Aleksandra Makowskiego, Konsalnet, natrafiła na interwencję Jerzego Szmajdzińskiego u będącego wówczas szefem programu pierwszego TVP Sławomira Zielińskiego, który zażądał, by zatrzymał realizację filmu „Zwariowałam”. Bardziej też można zrozumieć niechęć i opór, na jaki natrafiłem forsując premierę filmu w „Konfrontacji”. 

Jeden z moich rozmówców powiedział kiedyś, że problemem jest sposób wykonania likwidacji, a nie fakt jej zrobienia. To samo dotyczy przygotowania raportu. Może warto było jeszcze przełożyć termin oddania raportu. Popracować dalej. Pośpiech w tak czułej materii jest zbędny i może być przyczyną wyrządzenia wielu szkód.

Ten raport jest kolejnym puzzlem w opisie naszej najnowszej historii. Prawdziwą jego wartość i sens powstania zweryfikuje czas.
 

Zobacz także

Rozrachunek ze służbą - cała rozmowa z autorem powieści

Rozrachunek ze służbą - cała rozmowa z autorem powieści "Nielegalni"

Czy ty wiesz jak się buduje służbę specjalną? Ile lat na to potrzeba? Ustawa i budżet to absolutnie za mało. Nawet, gdybyśmy oddelegowali tam samych Zacharskich i Tomków, czy innych Wacków, Kamińskich, cream of the cream, to i tak nic by z tego

Nie linczujcie Hołdysa

Nie linczujcie Hołdysa

Nie rozumiem języka nienawiści do Zbigniewa Hołdysa, jaki rozlał się w internecie. Za co? Za odmienny pogląd? Walcząc o wolność w internecie, możliwość wyrażania swobodnie swoich poglądów nie uznajmy, że Hołdys ma prawo do własnego zdania? To o co właściwie walczymy?

Powrót apostołów

- To jest filmowy dziennik artysty, a zarazem moja opowieść o poznawaniu jego samego i jego twórczości - opowiada reżyser.

Archiwum bloga, rok 2004 (7)

Leszek Możdżer, na swojej stronie internetowej porusza ważny problem, który go dotknął dzisiaj do żywego. Uwielbiam ga za to. Leszek, pisze: "W Sopocie nie da się kupić połówki kapusty. We wszystkich warzywnych sprzedają tylko całe. Może to

Polecam

NEWSLETTER

WIDEO

Polecam

WIDEO

WIDEO

copyrights: SYLWESTER LATKOWSKI, LATKOWSKI.COM

Zastrzegamy sobie prawo zmiany tytułów, skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Istnieje możliwość cytowania fragmentów tekstów wyłącznie z podaniem źródła - latkowski.com.

W przypadku większych cytatów i całych tekstów wymagana jest zgoda.